Czy warto mieć w domu czujnik tlenku węgla?

Tlenek węgla to wyjątkowo podstępny zabójca. Jest bezwonny, a w organizmie tworzy niezwykle silne połączenie z hemoglobiną, której zadaniem jest przecież rozprowadzanie tlenu do wszystkich komórek ciała. W efekcie organizm niejako dusi się od środka.
Wraz z początkiem chłodów pojawiają się pierwsze doniesienia o ofiarach zatrutych czadem. Dlatego warto swoje mieszkanie czy dom wyposażyć w czujnik tlenku węgla (sprawdź modele), który w porę da nam znać, że dzieje się coś niedobrego.

Czujniki tlenku węgla


Na rynku jest dostępnych sporo interesujących rozwiązań ratujących życie. Do wyboru mamy niezależnie działające czujniki oraz systemy mogące współpracować z instalacją antywłamaniową. Urządzenia najczęściej alarmują akustycznie i optycznie, gdy zawartość tlenku węgla osiągnie stężenie powyżej 50 ppm (parts per milion), co odpowiada 0,005%. Tutaj warto wiedzieć, że granica powyżej której zawartość czadu staje się niebezpieczna dla życia i zdrowia zależy od czasu przebywania w zagrożonej strefie. Oznacza to, że przy stężeniach 100 – 300 ppm objawem zatrucia jest ból głowy, który może być odczuwalny nawet dopiero po kilku godzinach oddziaływania tego śmiercionośnego gazu. Stężenie, które może spowodować śmierć w przeciągu 2 – 3 minut waha się w przedziale 5 – 10 tys. ppm, czyli 0,5 – 1%. Ze względu na stopniowe pojawianie się objawów, aż do natychmiastowej śmierci przy odpowiednio wysokim stężeniu uznaje się, że dobry czujnik tlenku węgla powinien reagować na przekroczenie granicy 50 ppm. Urządzenie powinno także sygnalizować spadek napięcia na baterii zasilającej, gdyż tylko wtedy właściciel może być pewien, że urządzenie działa w sposób ciągły i niezawodny.